Stałam zdezorientowana na środku pokoju . Jakim cudem tak szybko pozmywał naczynia , do cholery jasnej?!
-Nic-odpowiedziałam ze spokojem w głosie , to znaczy miałam taką nadzieję.
-Boże Zuzka , mów prawdę!-mówił mało zadowolonym tonem.
-No przecież mówię , że nic...Po prostu mój brat nie przyjedzie teraz , tylko za 2 tygodnie , a bardzo zależało mi na tym , aby tu był-chyba go przekonałam , bo uśmiechnął się i poszedł . Musiałam wyjść z domu , bo nie miałam teraz ochoty na rozmowy z Danielem . Wskoczyłam szybko w to : http://stylowi.pl/4001107 , pomalowałam się i poszłam na dół . Daniel coś tam grzebał w swoim telefonie , uff jak dobrze.
-Kochanie wychodzę do Pati-powiedziałam , biorąc łyk kawy.
-Musisz teraz?
-Tak , musze teraz . Ma jakieś problemy i chce pogadać . Zaraz będę.Chciałam podejść i dać mu buziaka ale usłyszałam:
-Jak zawssze musisz gdzieś iść..
-A co mam siedzieć w domu na kanapie , cały dzień i całą noc?!-zapytałam zdenerwowana , bo bardzo mi się spieszyło , a jemu zachciało się kłótni.
-Nie,ale mogłaś mi powiedzieć wcześniej.
-Zadzwoniła przed chwilą , miałam jej odmówić?-stał zdenerwowany i się we mnie wpatrywał-Cos się stało?
-Dobra , idź już sobie - powiedział , to z taką złością , że nie wytrzymałam.
-Aha , no dobra , to cześć - poszłam w stronę drzwi , ale on mnie zatrzymał , to znaczy chciał:
-Zuzka , przepraszam...po prostu..
-Poprostu co ? Nie chce mi się z tobą gadać , na razie . Wrócę późno -wyszłam trzaskając drzwiami .Boże jak ja nienawidzę jak ktoś się tak zachowuje!
Umówiłam się z Pati w naszej ulubionej kawiarni . Znamy się chyba od gimnazjum . Mamy bardzo sprzeczne charaktery , ale potrafimy się dogadać . Ja mogłabym cos week chodzić na imprezy , ona nie tak często . Bardzo ją kocham!
Gdy weszłam Pati siedziała już przy stoliku , uśmiechnięta jak zawsze . Zamówiłyśmy po cappuccinie i zapytała:
-O czym chciałaś pogadać?
-Napisał do mnie Damian , a przed chwilą pokłóciłam się z Danielem.
-Cooo?-pokazałam jej smsy i opowiedziałam o szczeniackim zachowaniu Daniela . Pati jak zawsze służyła dobrymi radami :
-Uważam , że powinnaś się spotkać z Damianem ... Potem da Ci spokój , uwierz. A Danielem się nie przejmuj , przejdzie mu - posłuchałam jej i poszłyśmy na zakupy . Oczywiście niczego nie kupiłyśmy , bo hajsu brak , ale zawsze można pooglądać . Chodziłyśmy chyba z 3 godziny po centrum handlowym i potem się rozstałyśmy . Zerknęłam na telefon . Miałam 5 nieodebranych od Daniela , 1 od taty i 2 od Michała . Michał to mój brat . Od dziecka mieliśmy dobry kontakt , jest ode mnie starszy o 2 lata , ale rozumiemy się jak nikt inny . Najpierw odzwoniłam do taty , który zakomunikował mi , że wracają jutro . świetnie , po prostu świetnie!Nie tracąc czasu zadzwoniłam do Michała . Odebrał mówiąc to co zawsze :
-Hej piękna!-jak tylko go usłyszałam miałam uśmiech na twarzy.-Co słychać?
-Nic , normalnie po staremu . Dlaczego nie mogłeś przyjechać teraz ? - zapytałam ze smutkiem.Zaczął mi tłumaczyć ze ma dużo nauki blablabla i potem szybko się rozłączył . Miałam nadzieję , ze wejde do domu i nie będzie Daniela . Niby to była mała sprzeczka ,a le nie miałam ochoty go widzieć.
Dzwi były otwarte , więc pomyślałam ze jest w srodku . Ale się myliłam..Na stole leżała kartka"Poszedłem do kumpla , wróce o 20" . Spojrzałam na godzine i była 16.00 . No cóż ... Poszlam do kuchni , zrobiłam sobie kakao i poleciałam oglądać serial . Jezu , myślałam , ze umrę ze strachu! Na kanapie , jak gdyby nigdy co , spał sobie mój kochany braciszek . Jak on tu wszedł ?! A no tak ma klucze...Byłam na niego wściekła , że mnie wystraszył i okłamał . Więc , poszłam do łaznienki ,wzięłam wiadro z wodą i mydłem i ups niechcący wylałam na niego . Oj , ale był zły . Myślałam , że będzie się na mnie wydzierał ,ale nie .. było gorzej . Wziął mnie na ręce i wyniósł do ogrodu . A tam oczywiście musiał stać basen z lodowata wodą .
-Michał proszę!Wysuszę Ci te ubrania , tylko mnie nie wrzucaj!-błagałam go strasznie ,ale wiedziałam ze to nic nie da.
-O nie moja droga , nie ma mowy ! - i po chwili już lezalam w wodzie . Chciałam wyjść i na niego nawrzeszczeć , ale ona zawsze lubił skakać na bombę . Pewnie! Siedziałam w tej wodzie chyba 30 minut .. ech , w kończu pozwolił mi wyjść KOCHANY BRACISZEK -.-
Weszliśmy do środka i zaczęliśmy rozmawiać . Chyba bez końca ...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz